Prof. dr hab. Roch Sulima

Wobec humanistyki kontraktowej

https://prowritingservice.com/ custom writing service best

 

Przyjdzie jeszcze zapewne nieco poczekać zanim wyłonią się bardziej wyraziste, bardziej usystematyzowane świadectwa współczesnej humanistyki „na kontrakcie”. Nie myślę tu wyłącznie o wszechogarniającym dla praktykowania humanistyki systemie grantów, ale również o pewnego rodzaju „kontrakcie” z rutyną instytucji naukowych, gdzie  wysoce sparametryzowane procedury promują poprawność, a nie oryginalność. Zdaje się zanikać humanistyka „prywatna”, wygodniej być „w grancie”, „być w instytucie”. Łatwiej płynąć z prądem i „zaokrętować się” np. na pokład któregoś z modnych dziś „zwrotów”, ich mapę w postaci książki Cultural Turns. Nowe kierunki w naukach o kulturze (2012)  właśnie sporządziła Doris Bachmann-Medick1. Na pograniczu dzisiejszej humanistyki „zwrotów” oraz  dawnych „szkół” i orientacji, instytucjonalnych programów i teorii, zaczyna wyłaniać się na obrzeżach zorganizowanego życia naukowego rozległa już w skali Polski sfera działań i poszukiwań humanistycznych, które podejmują niejako „na własną rękę”  środowiska studenckie i rozrastająca się wyraźnie, uchwytna nie tylko dla administratorów nauki – „społeczna grupa” doktorantów. Kultura studencka, która kiedyś tak mocno zaznaczyła u nas  swoją obecność w sferze działań artystycznych, w tym również literackich, dziś prawie zamilkła. Znacznie rzadziej mówimy o studenckich grupach literackich, teatralnych, o studenckich kabaretach czy klubach sportowych.

essay help

Środowiska uczelniane, okołouniwersyteckie, poszukują dziś swojego wyrazu w przestrzeni, którą można określić  w przybliżeniu – „praktykowaniem kultury”, odkrywaniem dziedzin nierutynowych, nierzadko z wyczuleniem na lokalne osobliwości i własne usytuowanie w kulturze,  a wszystko to może wynikać z poczucia jedności wiedzy o kulturze  i praktyki kulturalnej, może wynikać z potrzeby kulturowego samoopisu. Tak odczytuję próbę „własnego głosu”, którą przynosi pierwszy numer internetowego pisma przygotowanego bestessaywriting.bizOtwockie pogranicza nie jest etnografią  otwockiego letniska-uzdrowiska, ale pokazuje, jak można myśleć o przemianach struktury społecznej na przełomie XIX i XX wieku, o nowych taksonomiach społecznych, które dochodzą do głosu za sprawą przekształcania podupadającego szlacheckiego folwarku w kapitalistyczny przemysł uzdrowiskowy. Polska historia społeczna znacznie częściej opisywała skutki instalowania w naturalnym krajobrazie fabryk czy kopalń, analizowała „twarde” wyznaczniki sposobów i stylów życia, nie zajmowała się natomiast wyznacznikami stylów „miękkich”, które wiązały się z kurortem, plażą, letniskiem czy wczasowiskiem. Tekst Adamskiej pokazuje, jak znakomitym obserwatorium antropologicznym może być kurort zlokalizowany w tradycyjnym środowisku wiejskim, gdzie reprodukuje się lub destruuje wyobrażenia innych grup społecznych, jak te wyobrażenia demokratyzują się, ale też tworzą lokalne imaginaria kulturowe. Szkic Adamskiej, którego tytuł mógłby brzmieć: „od otwockich folwarków po otwockie instalacje Mirosława Bałki”, jest dobrym wprowadzeniem we współczesne dyskusje na temat m.in. powrotów lub przenosin z miasta na wieś, traktowania „wsi jako spektaklu” (J. Urry)2.

W kręgu nowych warszawskich „studiów miejskich” sytuuje się tekst Dobrosławy Korczyńskiej-Partyki pt. War-saw! Przestrzeń Warszawy utkana z pamięci. To ciekawy głos o tożsamości kulturowej Warszawy, o jej semantycznej dominancie, którą jest II wojna światowa i powstanie warszawskie. Dokonana przez autorkę analiza powojennych, ale głownie współczesnych, tekstów literackich przekonuje, że Warszawa jako miasto „wyobrażone”, wręcz „miasto widmowe” jest tekstem najmocniej utrwalonym i najczęściej „czytanym” w zbiorowej wyobraźni. „Widmowość” miasta stanowi swoistą ramę symboliczną, która generuje hipotezę całości, spójności, porządkuje „rozsypane” znaczenia, „fragmenty”, przybliża – scalony tylko w wizji fantasmagorycznej, obraz kulturowy Warszawy.

Widmowa pamięć  Warszawy pojawia się też w tekście Magdaleny Góreckiej pt. Wirtualne topografie. Transfiguracja przestrzeni w powieściach opartych na alternatywnej wersji historii. Badanie wyklętych przez tradycyjną historiografię „światów możliwych” okazuje się wydolną procedurą historycznej analizy kontekstowej, próbą poszukiwania hipotezy jakiejś antropologicznej „pełni”, widzianej przez wydarzenie zwornikowe (wojna, powstanie), które umożliwia wgląd w „nieurzeczywistnione możliwości”, a więc jest bliskie procedurom typizacji i modelowania społecznych światów. Autorka bada różne wizje Warszawy obecne w historiach alternatywnych, kładąc nacisk na transfiguracje  przestrzeni Warszawy. Jest to nowe spojrzenie na semantyczne tworzywo warszawskich mitologii, na symboliczną wykładnię „warszawskości”. Historie alternatywne ponawiają mito-poetycki chronotop Warszawy, przepracowują go, zastępują praktyki mityzacyjne, które wiązały się kiedyś z obiegami folklorystycznymi. Tekst Magdaleny Góreckiej potwierdza przekonanie, że Warszawa żyje wciąż jako miasto „wyobrażone”, miasto „z nadwyżką historii”.

Do wyraźnie zarysowującego się w periodyku nurtu studiów miejskich wpisuje się tekst Jakuba Jakubaszka pt. Desant betonowych domów. Krótka historia osiedla Za Żelazną Bramą. Jakubaszek pisze kolejną historię tego osiedla, śledzi jego społeczne wyobrażenia (prasa, film), a to daje doskonałą możliwość stosunkowo nowego wejrzenia w politykę społeczną PRL. Ideologia, polityka, tradycja, pragmatyka społeczna przekłada się w ten sposób na jednorodne nośniki semiotyczne, którymi  są wg autora  tytułowe „betonowe domy”. Dziś powiada się, że jedną z podstawowych „rzeczowości” teorii kultury może być właśnie architektura. Analizy Jakuba Jakubaszka sytuują się w tym nurcie myślenia, gdyż architektura pokazywana jest jako kategorialne tworzywo, jako pojęciowy system teorii społecznej z połowy XX wieku. Jest to zwięzły wykład/pokaz teorii praktykowanej, a przy tym teorii nieustannie „na widoku” przechodnia, widza, żurnalisty, a zarazem jest to potwierdzenie, że ideologia, jak kiedyś władza imperatora, ma w PRL-u pełną inicjatywę architektoniczną. Konkluzja tekstu jest nawiązaniem do sytuacji współczesnej Osiedla, kiedy to PRL-owska „utopia musiała obrócić się w ruinę”, a dekonstrukcjonistyczna „rujnacja” (po roku 1989) tamtej koncepcji przedrzeźnia komunistyczną utopię. Miejsce „Za Żelazną Bramą”, jak widać, jest wciąż „niegotowe”, wciąż ujawnia zagadkową dynamikę, grę „nieobecności”.

Wartościowe poznawczo są próby odczytywania świadectw, które odczytywane były wielokrotnie i stały się ikonami współczesnej cywilizacji. Kwestie te podejmuje Aleksandra Brylska w szkicu pt. Przestrzeń braku. O Niewidzialnym „Innym” w fotografiach ataku atomowego na Hiroszimę i Nagasaki. Autorka zastanawia się nad fenomenem nieobecności śmierci i cierpienia w „świadectwach obecności” atomowej hekatomby, jakie przynoszą fotografie Hiroszimy i Nagasaki. Jest to bardzo ciekawa próba krytycznego spojrzenia na potoczne konwencje odbioru fotografii, a więc próba zakwestionowania potocznego przekonania, że na zdjęciach jest to, co widać.  Na marginesie można odnotować: jak iluzoryczny obraz świata buduje dziś masowa fotografia cyfrowa (można ją nazwać: piękną epidemiczną neurozą społeczną), fotografia, której wciąż patronuje fundamentalne przekonanie, że „zdjęcie nie kłamie”. Pokazany w analizach „błąd” w zaświadczaniu rzeczywistości śmierci i cierpienia odsyła do istotnej kategorii współczesnej humanistyki, a więc „nieobecności” traktowanej jako potencjalizacja „obecności”, jako horyzontu myślenia o „byciu”. W zaproponowanej przez autorkę interpretacji: zdjęcie „daje głos ofiarom i czyni je widzialnymi”.

Do współczesnych odczytań kultury jako pamięci nawiązuje przenikliwy tekst Martyny Chrześcijańskiej pt. Teatr Pamięci naszych czasów, który istotnie wzbogaca polska recepcję dzieła Aby’ego Warburga. Na przykładzie biegu życia i choroby Aby’ego Warburga pokazuje, jak pamięć społeczna, widziana w wymiarze historycznym,  zapisuje i konfiguruje głębokie doświadczenia osobiste, jak choroba może być formą społeczną, działaniem kulturowym, odmiana autokomunikacji i autointerpretacji. Wiele w tym tekście odświeżających oraz inspirujących pomysłów dla antropologicznej historii kultury, która otwiera się na zapisy „nieświadomego”. Historyk winien zdawać sobie sprawę z formotwórczej siły tego, co „nieświadome”. W świetle tego tekstu widać jak wygląda historia pisana w „pierwszej osobie”, jak wpisane jest w nią doświadczenie biegu życia, a jak wygląda historia, którą pisze akademicki, zbiorowy podmiot „my”. Tekst Martyny Chrześcijańskiej „uźródla” namysł nad kondycją człowieka ponowoczesnego, zawiesza w tym myśleniu przekonanie o nieuchronnej dominacji „nowych mediów”, pokazuje natomiast niemilknący głos (potencjał) mediów „starych” (teatr pamięci, tarot, ars memoriae).

Transfiguracje „starych” mediów, takich jak widowisko, charakterystyczne dla zmediatyzowanej i zwizualizowanej kultury współczesnej, opisuje Ewa Kozik w artykule pt. Muzyka w przestrzeni (widowiska muzyki współczesnej). Autorka, na modelowych przykładach performance’ów muzycznych,  pokazuje, jak nowe technologie przyczyniają się do zmiany wzorców percepcyjnych, jak ważne dla sposobu istnienia muzyki stały się dziś media wizualne, jak muzyka przenosi się do przestrzeni dawniej niemuzycznych, a więc:  jak współczesna audiosfera splata się z wideosferą. Dla antropologa kultury współczesnej są to dociekania niezmiernie ważne, budujące pomost między, akcentującym zazwyczaj tylko aspekty technologiczne – medioznawstwem a antropologiczną historią  mediów. Ten rodzaj analizy wzbogaca precyzyjny namysł m.in. nad „pejzażem dźwiękowym” ulicy, lotniska, metropolii itp. Ostatecznie badaczka mówi o relacjach między przestrzenią i muzyką, wskazuje na nowy typ doświadczenia estetycznego, poszerza w ten sposób pole współczesnych analiz spacjalnych.

Lektura Aspektów przekonuje, że autorzy artykułów pragną zadawać nowe pytania tekstom, dziełom, zjawiskom, które mają w kulturze byt ugruntowany, albo zadawać pytania, których dawno już nie zadawano. W tym kręgu można usytuować tekst Krzysztofa Bernasia pt. Seksualność w kinie Andrzeja Żuławskiego – między afirmacją a buntem. Autor pragnie pokazać, jak w kinie Żuławskiego dokonuje się wizualizacja filozofii Artura Schopenhauera i Fryderyka Nietzschego. Badacz, w obliczu intersemiotyczności oraz intertekstualności współczesnego przekazu kulturowego, podejmuje  namysł nad tradycją hermeneutyczną oraz sztuką interpretacji, która może dać różne rezultaty, ale zazwyczaj zawiesza pokusę odczytań dosłownych, znosi kryterium oczywistości, które powraca niekiedy dzisiaj jako rodzaj kamienia filozoficznego, panaceum na „płynną rzeczywistość”, jako obrona przez interpretacyjnym chaosem. Spojrzenie na seksualność w kinie Andrzeja Żuławskiego staje się ostatecznie pretekstem do rozważań nad sposobami mówienia o kulturze współczesnej,  nad historycznymi ramami jej interpretacji.

Anna Jaroszuk w tekście pt. Święto morza zabiera nas na kulturoznawczą wycieczkę nad polskie  morze lat 30. XX wieku. Jest to jeden z najciekawszych u nas przykładów działania „tradycji wynalezionej”. Autorka pokazuje  polski skrawek Bałtyku jako przestrzeń ideologiczno-polityczną i retoryczną, analizuje państwowotwórczą oraz integracyjną funkcje obchodów Święta Morza. Zwraca uwagę na – widoczne w bogatych rytualizacjach – skutki społeczne tej centralnie sterowanej akcji propagandowej, na jej normatywność i postulatywność. Święto Morza, głównie na prowincji, zamieniało się w święto żywiołu wody, co potwierdzało, że prometeizm II RP odwoływał się do znaków prakultury, potrafił umiejętnie włączać je prospektywnie w publiczne rytuały.

Omawiany tu inauguracyjny numer Aspektów zamyka antropologiczny reportaż z pokładu żaglowca „Fryderyk Chopin”, pióra Agnieszki Leśny pt. „Dom wciąż kiwających się podłóg”, czyli przestrzeń żaglowca w ujęciu antropologicznym. Autorka pragnie pokazać reguły „świata wyłączonego”, a przede wszystkim zasady waloryzacji przestrzeni żaglowca i jej performatywnych oraz porządkujących funkcji. To ciekawa analiza, przypominająca eksperyment badawczy „w ruchu”, który nie ma trwałych i porządkujących odniesień do kulturowej topiki „drogi” czy społecznego fenomenu „miejsca” jako sposobu uobecniania się „czasu” czy historii.

Na marginesie tego tekstu nasuwa się myśl, że „czytanie„ falującego oceanu, to przeniesienie się do innego, kosmicznego wymiaru, a żaglowiec to dom, który musi w kosmosie odbudowywać wszystkie elementarne funkcje „zamieszkiwania” (w sensie Heideggerowskim), ale też relatywizuje wiedzę antropologiczną, przywodzi pytania o uzurpacje antropocentryzmu. Na koniec można by przyjąć tytułową formułę „domu wciąż kiwających się podłóg” jako metaforę naszego ponowoczesnego świata.

Prof. dr hab. Roch Sulima

cheap malegra fxt plusmotilium canada pharmacy avanafil / generic stendra

  1. Doris Bachmann-Medick, Cultural Turns. Nowe kierunki w naukach o kulturze, przeł. Krystyna Krzemieniowa, Warszawa 2012. 

  2. Por. John Urry, Spojrzenie turysty, przeł. Agnieszka Szulżycka, Warszawa 2007, passim